wtorek, 19 grudnia 2017

Ciasteczkowa wróżba

Najpierw na amerykańskich filmach a teraz i u nas spotkać można scenę, gdy na zakończenie posiłku w chińskiej knajpie zagryza się ciasteczko z zapieczoną wewnątrz wróżbą. Zwykle w jakiś sposób można ją dopasować do filmowej akcji, bądź naszego życia.
Za pomysłem poszedł pewien wytwórca napoi. Po zerwaniu kapsla mogłem odczytać hasła w stylu - „tylko ty”. Nie było problemu gdy konsumowałem płyn razem z małżonką, gorzej gdy z biznesowym facetem który dodatkowo żadną miarą nie był w moim typie.
Od dawna pamiętam, że pewnym wydarzeniom przypisywałem drobne zdarzenia, które zdarzały się wcześniej lub bezpośrednio po fakcie.
Pamiętam swój pierwszy egzamin z historii państwa i prawa, oczywiście oblany.
Dotarłszy resztkami sił do domu, wraz ze znajomymi zapodaliśmy na gramofon Grechutę. Poezja w końcu łagodzi obyczaje.
Spod igły wyszły mniej więcej takie słowa
Był już taki egzamin z historii który wszyscy uczniowie oblali i został po nich uroczysty cmentarz
Spojrzeliśmy po sobie z przerażeniem.
Szybko zdjąłem longa z gramofonu i był to chyba jedyny raz gdy zrobiłem to Panu Grechucie.
Pomyślałem chwilę i na talerzu wylądowała płyta Czerwonych Gitar z pozytywnym przesłaniem
Jeszcze swój egzamin zdasz przyjdzie taki czas.
Zrobiło się miło.
Być może ktoś inny nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, ja tam jestem szczególarz
Z rana kurier dostarczył mi paczkę za zaliczeniem. Wypłaciłem należność i potwierdziłem odbiór.
W środku gadżet do mojego motocykla. Mały, drobny, gustowny i jak dla mnie drogi.
Otworzyłem kopertę z dmuchanymi bąbelkami. W środku przezroczyste plastikowe opakowanie i gadżet opakowany w dwie kartki wyrwane z książki.
Trochę to mną wstrząsnęło bo do dzisiaj nie potrafię wyrzucić książki na śmietnik.
Kiedy minęły pierwsze emocje, spojrzałem na zadrukowana kartkę. Oczom moim ukazał się tytuł rozdziału 


Za późno na łzy
Przesunąłem wzrok niżej-  Dlaczego ? Dlaczego ? Dlaczego?
Nie czytałem dalej, rzuciłem się nerwowo do rozpakowania zakupionego towaru.
Uff, wszystko w porządku.
Znów poniosły emocje, towar wygląda tak jak trzeba i mam nadzieję, że tak pozostanie.
Przypomniała mi się wtedy ta historia z piosenkami, którą zacytowałem na wstępie.
Ponieważ nie umiałem ot tak wyrzucić zmiętych kartek do kosza, starannie rozprostowałem je i zacząłem czytać.
Nie była to literatura wysokich lotów, ale kiedy doszedłem do zdania – „zapadła między nimi cisza niczym miecz Demoklesa” zmiąłem kartki i zdecydowanym rzutem umieściłem w koszu
Może ja rzeczywiście przesadzam z tym szacunkiem do słowa pisanego?
Mówią - nie ucz starego wróbla latać. Chociaż w jednej z ciasteczkowych wróżb wyczytałem, że nigdy nie jest za późno by nauczyć się latać.
Nauczyłem się zdałem egzamin i z kolegą planujemy trochę polatać po mieście z drobną pomocą ukochanych motocykli. 
Wróbel umie a i my dojdziemy do wprawy.