wtorek, 10 września 2013

Waniliowy już ponoć nie jest modny.

- Skorzystaj z rady dziwki.- Tak miał powiedzieć Pan Nieistotny po przeczytaniu tekstu okraszonego zdjęciami gwiazd XXX na portalu jego strona pl. Potem zrezygnował z tego radykalnego określenia z kilku powodów. Po pierwsze z wiekiem coraz rzadziej ocenia ludzi, chociaż wydawać by się mogło, że ma do tego coraz większe prawo. On już wie że życie jest niesamowicie wprost pokręcone i tak naprawdę, nic nie jest takie na jakie wygląda.
Po drugie, w ostatnim okresie zaciera się granica tego co pornografią jest lub co nią nie jest. Jeżeli taki Lars von Trier kręci Nimfomankę to to jest sztuka, a jeżeli kto innym to jest to porno. O przepraszam, zgodnie z definicją to to jest erotyka. Dodatkowo w filmach spod znaku trzech X nie grają już przedstawicielki najstarszego zawodu świata, bowiem ich miejsce zajęły profesjonalistki które potrafią oddzielić życie prywatne od zawodowego. Takiej profesjonalistce wypada bywać na imprezach dostając się tam po czerwonym dywanie, najczęściej w towarzystwie muzyka. Każdy rasowy rockman powinien dać się pokazać w takim towarzystwie, w końcu sex drugs and rocka nad roll.
Czy Pan Nieistotny ma coś przeciwko aktorkom porno, albo owym wspomnianym w niedoszłym tytule dziwkom ? W żadnym wypadku. Dodatkowo podziela opinię bohatera książką Waldemara Łysiaka „Statek” i uważa, że dziwka to chyba najbardziej uczciwy z zawodów. Za wyłożone pieniądze człowiek otrzymuje dokładnie to co zamówił. Skąd Nieistotny o tym tak dobrze wie? Pan Nieistotny po prostu dużo czyta. Nie też ma nic przeciwko aktorkom filmów erotycznych. Jak gdzieś czytał, niektóre z nich to osoby z kilkoma fakultetami posługujące się kilkom językami o własnym nie wspominając.
A może jeżeli gotować uczy na kucharka, układania bukietów florystka, to może rzeczywiście profesjonalista powinna i tu co nieco podszepnąć.
A więc cóż takiego mają do powiedzenia najbardziej obracane? Cóż takiego nie wie jeszcze o tej sferze życia Jan Maria?
Nieistotny nie będzie podawał personaliów aktorek, nawiasem mówiąc wymyślonych, by nie powiedzieć fałszywych. Bo przecież w tych filmach fałszywe jest wszystko począwszy od imion a na orgazmach skończywszy.
Pierwsza - Nie bój się ostrego seksu! Zerwij z niej ciuchy, trzymaj za włosy, daj delikatnego klapsa. Waniliowy seks zostaw na inną okazję...
Jan Maria już słyszy ten krzyk ślubnej gdy na wskutek dobrych rad niszczy delikatne zapięcie żoninego biustonosza?
Druga - Higiena osobista jest najważniejsza! Bądź zawsze ogolony i wydepilowany w okolicach, które twoja partnerka będzie pieściła. Koniecznie kup dobre perfumy!
Z higieną to Nieistotny zgadza się w stu procentach. Gorzej przełyka informację o obowiązkowej definicji będąc zarośniętym niczym Ron Jeremy.
- Świntusz! Zachowaj „kocham cię” na jutro!
Co ma zrobić kiedy od lat lubi to mówić kobiecie swojego życia codziennie?
Dodatkowo wydaje mu się, że z wiekiem Ona tego bardziej potrzebuje..
Trzecia - Grę wstępną zaczynaj na długo przed wejściem do sypialni. Pikantny SMS, romantyczna kolacja, pieszczoty w drodze powrotnej... Tak to się powinno robić panowie!
Co prawda Nieistotnego to na razie nie dotyczy, ale widział taką reklame, że odpowiednie tabletki należy zażyć godzinę przed. No to po co siedzieć potem w sypialni?
Czwarta - Chwal ją. Nawet jeśli twoja partnerka jest demonem seksu, podczas waszego pierwszego razu będzie obawiała się odkryć swoją prawdziwą naturę. Powiedz jej jaki ma niesamowity tyłek. Brzmi banalnie, ale jest bardzo ważne
Ponieważ rozmowy z pierwszego spotkania zniknęły trochę w mgle historii, Nieistotny chwali sałatkę z tuńczyka czy placek ze śliwkami, zgodnie z radą trzeciej, już na długo przed sypialnią.
Piąty to facet, też z pseudonimem - Ron Jeremy. Podaje te dane przez męską solidarność, a poza tym w tym facecie nie ma nic z nowomodnej zarozumiałości. To facet z sąsiedztwa. Z drugiej jednak strony Nieistotnemu przechodzą dreszcze po plecach na myśl, że można mieć tak obdarzonych przez naturę sąsiadów
- Jeśli nie jesteś zadowolony z seksu przejmij kontrolę. Nie bój się rozmowy! Pokieruj nią i powiedz jak lubisz...
Jan Maria zna nawet gotową damską odpowiedź – Wam facetom tylko jedno w głowie.

poniedziałek, 9 września 2013

Poniedziałkowy test

Fajnie się tak śmiga do pracy bez korków, które tak powszechnie jeszcze w zeszłym roku towarzyszyły Panu Nieistotnemu w drodze do pracy i z pracy.
Zmiana miejsca zamieszkania miała wiele plusów i jak na razie wszystkie te plusy przysłaniają ewentualne minusy. W końcu nie może być bezproblemowo, bo to z pewnością byłby tylko sen.
Z rozważań poniedziałkowego poranka wyrwał go sznur samochodów, który zatrzymał się przed nim. Zaraz za nim samochody równie gwałtownie hamowały i zamierały w wyczekiwaniu. Spojrzał nerwowo do przodu i od razu zorientował się w czym rzecz.
Dwóch policjantów na środku drogi wzięło w kleszcze użytkowników tego kawałka asfaltu. Każdemu nadjeżdżającemu z tej lub drugiej strony podtykali pod usta tester trzeźwości. Pan Nieistotny znany jest z braku ciągotek do prowadzenia po alkoholu. Spokojnie czekał więc na swoją kolej, gdy nagle przypomniał sobie, że przecież kontakt z alkoholem miał.
Wczoraj gościł szwagra, który przywlókł czerwone, wytrawne wino do obiadu. Jan Maria zna się na rzeczy i ze swej strony wyciągnął drugie. Miła atmosfera niedzielnego rodzinnego obiadu trwała do osiemnastej. W zasadzie to wszystko, biorąc pod uwagę liczbę biesiadujących – no problem. Strach jednak narodził się w głowie Nieistotnego. Na nic zdało się nerwowe dzielenie ilości wina przez liczbę uczestników. W głowie pojawił się chaos, który minął dopiero wtedy, gdy po wykonanym dmuchu i dwukrotnym piknięciu urządzenia, policjant powiedział – Dziękuję może Pan jechać.
Tętno wróciło do normy. W pracy sprawdził na wirtualnym testerze, że praktycznie jeszcze wczoraj mógł siadać za kółkiem
- Wy jesteście dupa a nie prowokator – wyrzucił sobie cytatem z filmu King Size.
Nie bardzo jednak wiedział jak się ma czerwone wino i tester trzeźwości do wspomnianej w cytacie prowokacji.
Ej tam. W końcu nie każdy cytat musi idealnie pasować w każdej sytuacji.

sobota, 7 września 2013

Babie lato

Co to znaczy przyzwyczajenie.
Pomimo soboty wolnej jak zwykle, Pan Nieistotny otworzył oczy o tradycyjnej godzinie wstawania dla takiego na przykład poniedziałku.
Szósta dwadzieścia. Punktualnie jak w zegarku otworzył jedno oko a potem drugie i nieprzymuszany przez żaden budzik zwlókł się z łóżka. Z drugiego pokoju dochodził miarowy i spokojny oddech żony co oznaczało, że ona korzysta raczej z przywileju jego wolnego dnia. Gdzieś tam w górze spał snem zmęczonego motocyklisty Młodszy. Wczoraj do późnych godzin nocnych sprawdzał wydolność swojego silnika.
Czy to się podoba Panu Nieistotnemu?
Panu Nieistotnemu to się wcale nie podoba, ponieważ ma miękkie nogi za każdym razem gdy syn siedząc na motorze znika za najbliższym zakrętem. Ma jednak świadomość tego, że w jego wieku miał już żonę w ciąży. Tak więc i on fundował sobie kiedyś jazdę bez trzymanki.
Apeluje więc tylko o rozsądek i naprawdę zaczyna odpoczywać gdy motocykl powtórnie parkuje w garażu.
Młody twierdzi, że nie rozumie tej troski. Jan Maria tłumaczy mu, że życie szybko nauczy go tej chorobliwej z pozoru troski. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Przemknął przez łazienkę starając się zachowywać w miarę cicho, a następnie odświeżony już włączył ulubiony sprzęt AGD, ekspres do kawy.
Z filiżanką pachnącego nieziemsko prawie płynu chciał udac się na taras, ale chłód otoczenia jaki go powitał, zmusił do wpicia kawy w domu. Mgła spowijała jabłonie, we mgle majaczyły słoneczniki. Gdzie tam majaczyły, były zupełnie niewidoczne. A jednak słońce przypominało już o swoim istnieniu przebijając się przez to białawe prawie mleko.
Jak co dzień wypił swoją kawę, następnie narzucił na siebie polarową bluzę i wyszedł przed dom. W słońcu błyszczały pajęczyny utkane przez jesienne pajączki, małe drobne i gęsto rozmieszczone. Zazwyczaj mało widoczne, a teraz gdy siadła na nich mgła, perliły się koralikami rosy w których odbijało się słońce. Postanowił uwiecznić ten obrazek, ale nie chciał wracać do domu po aparat, wyciągnął więc telefon komórkowy i nim cyknął dwie napotkane pajęcze sieci. Kiedy rozejrzał się dokładniej zauważył, że tuje, kosówki i świerki upstrzone były dosłownie małymi sieciami z lepkiej materii. Jakże pięknie wyglądały tego chłodnego i słonecznego zarazem poranka. Spojrzał na termometr, wskazywał sześć stopni.
I z tego ma być dwadzieścia cztery? - pomyślał zaskoczony. Przyroda jest szalona, a jej najbardziej nawet nieistotne elementy naprawdę piękne.
Lato, to jeszcze lato chociaż coraz bardziej babie.
Babie lato

 


piątek, 6 września 2013

Beinteresowna rodzinność

Pan Nieistotny panicznie wręcz boi się zostać … holikiem i to bez względu na towarzyszący mu przedrostek.
Przez kilkanaście lat pracy poza domem, kiedy miał wręcz książkowe warunki do zostania alkoholikiem, wolał wybrać nudne życie na obczyźnie. Ta nuda to ucieczka do domu w trakcie każdej służbowej imprezy, zaraz wtedy gdy poczuł, że kolejny może być pierwszym wypitym na urwanym filmie. Zwykle towarzystwo rozkręcało się właśnie wchodząc na orbitę, a on brał swoje bety w ręce i znikał. Początkowo naiwnie sądził, że można pożegnać się ze wszystkimi i oficjalnie opuścić lokal, ale od czasu księdza Kitowicza nic się w temacie polskiej gościnności nie zmieniło i dalej trzeba ewakuować się chyłkiem. Znajomi nazwali to nawet instynktem powrotnym i kpili z tej skłonności do woli. Niech tam.
To on w dalszym ciągu posiada cała wątrobę i kompletną rodzinę. A rodzina wymaga wyrzeczeń.
Poprzez wspomnianą niechęć do polityki i zastępowanie jej w towarzyskich dyskusjach seksem zyskał nawet metkę seksoholika.
Zrobił sobie nawet test na tę okoliczność. W Internecie jest bez liku testów na każda ewentualność.
Ostatnio doczytał się, że masowo sprzedaje się pozytywne testy ciążowe.
Ponoć można takim testem szantażować swojego faceta i wymusić na nim pieniądze lub niekorzystne rozporządzenie własnym życiem.
- Kurwa – to słowo samo wcisnęło się na usta Jana Marii – gdzie jest dawny świat? Gdzie się podziała dyskrecja i elegancja?
Szatańskie iście pomysły. Kobiece pomysły, bo przecież trudno by to facet szantażował kobietę takim ciążowym testem. Czyżby więc szatan był kobietą?
Wracając zaś do testu. Wyszło mu, że jest seksoholikiem na 20 % bo pornosy oglądał i nie będzie udawał, że niektóre zwłaszcza te z kategorii glamour mu się nie podobały.
Dwadzieścia procent to nie połowa ani nawet pół, mógł więc odetchnąć z ulgą.
I kiedy z tego zadowolenia nabrał głęboko w płuca powietrza by zachwycić się sobą usłyszał słowa żony.
- Od lat jesteś ofiarą …. holizmu i bez testu stanowisz książkowy przykład pracoholizmu.
Pan Nieistotny zamiast okrzyku zadowolenia wydał z siebie tylko syk przypominający powietrze schodzące z dziurawego materaca dmuchanego.
Nikt bardziej jak własna rodzina nie potrafi być tak bardzo bezinteresownie krytyczny.
Wielkie dzięki

czwartek, 5 września 2013

Wszystko zalezy od ludzi

- Wszystko zależy od ludzi – stwierdził Jan Maria Nieistotny, gdy Najważniejsza poinformowała go o telefonie od Doktora.
Ponad tydzień temu Najważniejsza poddana została operacji chirurgicznej. Przekładana z tych czy innym powodów operacja doszła w końcu do skutku. Po kilkudniowym pobycie w szpitalu Najważniejsza wróciła do domu z zaleceniami i obostrzeniami godnymi szpitalnego oddziału intensywnej opieki medycznej.
Doktor wyjechał na zaplanowany wcześniej urlop, gdzieś tam daleko, w jakimś skrajnie ekstremalnym miejscu.
Co drugi dzień w domu Jana Marii i Najważniejszej pojawia się pielęgniarka, która dokonuje zmiany opatrunków, podtrzymując w mocy wszystkie doktorowe zalecenia.
Jakież było zdziwienie Najważniejszej, gdy wczoraj z rana w słuchawce telefonu usłyszała głos swojego chirurga, a w tle szum morza i krzyki mew.
- Dzwonię z ostatniego miejsca gdzie działa telefon – stwierdził – Korzystam więc z okazji by spytać jak leci?
- Najważniejsza zdała szybką relację z aktualnych osiągnięć na polu powrotu do zdrowia . Tłumiła przy tym wzruszenie które ściskało jej gardło. Wybuchło ono zaraz po odłożeniu słuchawki, ale
zaraz podzieliła się tą wiadomością z Janem Marią.
- Wszystko zależy od ludzi – powtórzył Nieistotny. Za chwilę dodał jeszcze - Do czego to doszło. Wzruszamy się do łez bo człowiek zachował się jak człowiek, a przecież nie musiał.
Dla ogólnej informacji należy dodać, że Doktor był na tak zwany NFZ. Pielęgniarka potwierdziła naszą ocenę, Doktor znany jest z empatii dla przewlekle chorych.
Wychodzi na to, że trzeba mieć serce do wykonywanej roboty – ale ten wniosek tchnie Nieistotnemu infantylnie, Amicisem.
Swoją drogą to kolejny doktor do którego Nieistotni mają szczęście.
Być może to dla równowagi dla tego który nie miał serca, albo używając innego określenia miał to wszystko w dupie i od którego zaczęły się wszystkie późniejsze problemy.
W tym roku obchodzili czwartą rocznice tego braku serca.
Jakoś nikt nie spieszył się do otwierania szampana

środa, 4 września 2013

Erotofan

Polityka jest brudna – uważa Pan Nieistotny i dodatkowo, parafrazując rysunek  Andrzeja Pągowskiego mówi, że polityka jak papierosy jest do dupy. Będąc z zgodzie ze sobą dusi w zarodku wszelkie dyskusje polityczne, lub nawet takie które mu tylko politycznymi się wydają. Bo przecież nikt Polaka nie przekona do zmiany własnego stanowiska, szybko zaś można dorobić się metki komucha albo mohera. Celowo nie wymienia tu skrajnych określeń które mieszczą się  tak mniej więcej od żyda do pedała.
Ponieważ zaś życie nie znosi pustki najwłaściwszym zamiennikiem polityki wydaje się  być erotyka. Chociaż to całkiem inna od polityki bajka, lokuje się ona jednak niebezpiecznie blisko tej ostatniej. Przecież od dawna wiadomo, że status społeczny, a taki działalność polityczna potrafi dać jest bardzo silnym afrodyzjakiem. Jana Maria od zawsze bardzo degustowało to, że najlepsze laski uganiały się za białymi kołnierzykami, nawet wtedy gdy biel ta zasłonięta była przez spasione podgardla działaczy.
- A kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe? – zauważył po kilku drinkach znany Panu Nieistotnemu działacz polityczny.
Będąc wiernym sobie, Pan Nieistotny zyskał więc etykietkę erotomana, nie tracąc z powodu głupiej dyskusji nikogo  ze swoich znajomych. Nawet najbardziej radykalne, przyszywane do rodziny ciotki, oblewały się tylko nagłym rumieńcem przyzwoitego wstydu na wypowiedzianą przez Nieistotnego kwestię o dupie, żadna zaś nie miała okazji obrazić się negatywną ocenę  czyjegoś prezesa, czy ojca. Nie walczył z tym określeniem ponieważ to raczej komplement niż inwektywa w tych nastawionych na erotyczne doznania czasach. A jeżeli przy okazji przewietrzył komuś ciasną wyobraźnię, to przecież stało się to tylko z korzyścią dla tego wietrzonego lub wietrzonej.
Sam Jan Maria, być może ze względu na posiadany zestaw imion, posiadał w tej kwestii wyobraźnię szaloną i inspirującą. Dostrzegał smugę erotyki tam gdzie nikt inny jej nie dostrzegł, z drugiej strony sam tę smugę potrafił wytworzyć, ale dość już chwalenia Pana Jana.
Właśnie dzisiaj przeglądając prasę w internecie Pan Nieistotny przeczytał, że Wyciekła sekstaśma "dorosłej Pippi Langstrumpf"  No tak, dorastają nawet bohaterowie dziecięcych  filmów. Na tej lekturze Astrid Lingren doskonalił swój kunszt czytania i nie przeszkadzało mu wcale, że ktoś ten tytuł przetłumaczył jako „Fizia pończoszanka”. Trudno było o bardziej dziewczyński tytuł. Przeczytał jednak od początku do końca, ćwicząc swoją wyobraźnię. Mocno zaskoczony był wizerunkiem stworzonym na potrzeby filmu. Nie znał się na tym ale  pomyślał, że wygląd bohaterki filmu zniechęcał nawet pedofila. Oczywiście myśl taka pojawiła mu się dopiero po tym gdy dowiedział się czym zajmuje się taki pedofil. Oczywiście aby wszystko było jasne, była to wiedza teoretyczna. Teraz z  męskiej ciekawości oraz trochę dla wspomnień z dzieciństwa kliknął w link.
Z załaczonej fotografii wynika że Tami Erin, 39-letnia amerykańska aktorka, odtwórczyni roli Pippi Langstrumpf w ekranizacji powieści Astrid Lindgren wygląda teraz całkiem inaczej i trzeba dodać tu jeszcze ze dwa "całkiem". Ponoć Tami ma na swoim koncie wyrok albo tylko oskarżenia za pobicie, co mnie wcale nie dziwi, bowiem jako bohaterka filmu świetnie poradziła sobie z dwoma nachodzącymi jej dom złodziejami.  Dziwi trochę Jana Marię, że uprawiała, jak pisze redakcja, ostry seks przed kamerą. To tak jakby puszczała się Barbie, Dorotka z krainy Oz, królewna Śnieżka, czy złota rybka. No może przykład ze złotą rybką jest nieco śliski.
Jako dorośli dziwimy się, że bohaterowie disneyowskich filmów z wiekiem prężą piersi w magazynów dla całkiem dorosłych już panów. Jak to tak? - pytamy samych siebie i oglądamy.
Tak samo zaskakuje nas  życie gdy uzmysławiamy sobie,  że nasze dzieci prowadzą udane życie seksualne.
Zaskakuje jak i nieco zawstydza, że mają odwagę powiedzieć, że to życie jest ze wszech miar udane.

wtorek, 3 września 2013

Jesień ?

Idzie jesień – pomyślał Pan Nieistotny poprawiając plandekę którą upierdliwy wiatr zdarł z tarasowych mebli. Jak trafi się jakiś ciepły dzień rozłoży i wysuszy parasol. Po czym zwinie go starannie i postawi gdzieś w rogu, niech czeka na lepsze czasy. Na tarasowych meblach można posiedzieć jeszcze w październiku, ale wtedy chłonie się każdy promień słońca jako miłe wspomnienie lata. W zasadzie to dlaczego żegna już tę porę roku? Toż to jeszcze prawie dwadzieścia dni i słońce może go jeszcze nie jednym zaskoczyć. W dalszym ciągu ziemia jest tak wysuszona, że wszelkie prace w ogródku są prawie niemożliwe. Dwa dni temu cukinia padła z powodu braku wody i tylko dzięki kroplówkom z ogrodowego węża powróciła do swego poprzedniego stanu. Koniec ogórków, a pomidory owocują dalej jak szalone.
Wszystko to są nowe rolnicze doświadczenia Jana Marii. Jedne miłe, gdy zrywa czerwone pomidory i ostrożnie wrzuca je do wiklinowego kosza i te mniej pasjonujące jak mieszanie w kompoście. Doświadczył tego po raz kolejny kilka dni temu.
Internetowy tekst głosił - prawidłowo prowadzony kompost pachnie niczym leśna ściółka. Nic z lasu nie poczuł kiedy mieszał w kompostowniku. Czasami czuł się tak, jakby krowa ulżyła swoim jelitom gdzieś zaraz za jego placami.
- To też element wsi - powiedział, a kiedy skończył zebrał jeżyny do glinianej miski i kiedy je zjadał popijając kawę na tarasie ten obraz srającej z przyczajki krowy, całkiem zniknął z jego wyobraźni.
Wrócił do domu i sprawdził czy nie potrzeba czegoś jego żonie. Leżała tak jak ją zostawił z rana. Zgodnie zresztą z zaleceniem lekarza. Mija tydzień od czasu gdy poleguje w jednej ustalonej z lekarzem pozycji. Pozostały jeszcze dwa. Czasem zadaje sobie pytanie – jak to wytrzymamy?
Zaraz jednak tłumaczy sobie, że dał radę przez ostatnie cztery lata więc i najbliższe dwa tygodnie nie wydają się jakimś szczególnym osiągnięciem.
A może elegancko będzie powiedzieć, że Oni razem dadzą radę i jakieś tam problemy ze zdrowiem nie wprowadzą w ich życie złych innowacji.
Zaparzył drugą kawę i wypili ja wspólnie, dyskutując o jakichś problemach godnych tabloidu.
- Wszyscy znani się rozchodzą – powiedziała żona po lekturze kolorowego magazynu, który pozostawił któryś z odwiedzających ją sąsiadów. Najbardziej zadziwił mnie Clint Estwood - stwierdziła.
- Mówią, że lepiej być znanym i bogatym. Wychodzi na to, że to kłamstwo.
- Ja tam nie miałabym nic przeciwko małej kupce w banku – stwierdziła.
- Ma racje - pomyślał – jego też zirytował ostatni SMS, był z banku. Poinformowano go o tym, że cykliczny przelew z jego konta nie został dokonany z powodu braku środków.
- Ale żeby to nie była duża kupka – odpowiedział jej po chwili. Nie chciałbym zmieniać nic w moim życiu.
Rozmarzyli się nad ostatnim łykiem kawy. Bo w istocie pieniądze to zaraza, jak mówił Tewje Mleczarz. Dodawał zaraz jednak, że chciałby aby zaraza go dopadła i by się nie wyleczył się z niej do końca życia.
Czy można być bogatym i nie zaprzepaścić nic z tego człowieka który siedzi w środku?
Pewnie nie dane mu będzie tego sprawdzić. No w każdym razie nie w tym życiu.
- Idę wygrabić liście – powiedział i zaraz zacytował ten wierszyk dobrze znany jeszcze podstawówki
Nazłociło się liści że koszami wynosić.... Ech rzeczywiście, idzie jesień